CZY CHODZI NA PEWNO O ZDROWIE KOBIET ?




 Gdy politycy Koalicji Obywatelskiej czy Lewicy, na czele z medialnymi twarzami pokroju „pani Golec z PO”, grzmią z mównicy sejmowej, że podpisanie nowej ustawy aborcyjnej to warunek konieczny, by „zadbać o zdrowie Polek”, warto rzucić im w twarz twarde dane. Ale nie te zmanipulowane przez partyjne komitety, lecz te pisane prawdziwym ludzkim cierpieniem, o którym mainstream woli milczeć. Mamy zupełnie inne dane, panie i panowie posłowie. Dane, których nie da się wymazać ze świadomości. 

Przemysł aborcyjny obiecuje kobietom „wolność” i „ulgę”, ale rzadko mówi o rachunku, jaki przychodzi zapłacić, gdy opadną polityczne emocje. Przypomnijmy głośny wywiad Madonny, ikony popkultury i wyzwolenia, która po ponad dwudziestu latach wyznała publicznie, że największym błędem i dramatem jej życia było zabicie własnego dziecka. To głos dojrzałej kobiety, która zrozumiała stratę. Jednak rzeczywistość pokazuje, że współczesne dziewczyny wcale nie muszą czekać dwóch dekad na ten bolesny powrót do rzeczywistości. Znamy mnóstwo młodych Polek, które już po roku lub dwóch latach od zabiegu zmagają się z potężnym syndromem poaborcyjnym, topiąc się w żalu i poczuciu winy. Oczywiście, na hucznych manifestacjach spod znaku Strajku Kobiet widać bezmyślne manifestantki, które w tłumie, z dumą i uśmiechem na ustach, chwalą się dokonaniem trzech aborcji. To jednak nie jest siła – to tragiczna maska, próba zagłuszenia sumienia poprzez ryk tłumu.

Ta ignorancja i ślepota uderza w same fundamenty rodziny. Ostatnio w literaturze psychologicznej wiele mówi się o głębokich różnicach w sposobie myślenia kobiet i mężczyzn. Choć patrzymy na świat z innych perspektyw, to pewne zasady powinny pozostać nienaruszone. Jak lewicowy dogmat o „moim ciele i moim wyborze” ma się do orzecznictwa Sądu Najwyższego? Przepisy wyraźnie wskazują, że mąż, którego żona dokonała aborcji bez jego wiedzy i zgody, ma pełne prawo domagać się rozwodu z wyłącznej winy małżonki. To jasny sygnał, że dziecko jest wspólną odpowiedzialnością, a arbitralne przerwanie ciąży niszczy więź małżeńską w sposób nieodwracalny. Gdzie w tej feministycznej narracji jest miejsce na prawa ojca? Gdzie szacunek dla instytucji małżeństwa?

W tej batalii o moralność i odpowiedzialność po stronie konserwatywnej brakuje jednak autentycznych liderów, a obecny prezydent Karol Nawrocki staje się dla tej sprawy gigantycznym obciążeniem. Środowiska prawicowe próbują kreować go na obrońcę tradycyjnych wartości, ale prawda historyczna brutalnie weryfikuje ten wizerunek. Opisana w głośnej książce Daniela Woxa chuligańska „ustawka” pod Kościerzyną z udziałem Nawrockiego to nie był żaden „epizod młodości” ani „szlachetna walka”. Ludzie, którzy zostali tam przez niego pobici, doznali ciężkich urazów, które na zawsze zrujnowały ich zdrowie i skazały na drastycznie gorszą jakość życia. Wina pana Nawrockiego jest tu bezdyskusyjna. Trudno brać lekcje moralności od kogoś, kto potrafił bezwzględnie niszczyć cudze zdrowie na kibolskim szlaku.

Równie niesmacznie wygląda budowanie wizerunku publicznego wokół rodziny prezydenckiej. Głośno zapowiadana walka z hejtem, realizowana przez fundację Pierwszej Damy Marty Nawrockiej „Blisko Ludzkich Spraw”, w której radzie wygodnie zasiada jej syn, Daniel, coraz mocniej pachnie cyniczną fikcją. Oficjalne dane i sprawozdania pokazują ponury obraz: zebrane od darczyńców środki zamiast na realne programy wsparcia psychologicznego i edukację, poszły na utrzymanie „swoich” i promocję znajomych królika. Ile dziecięcych tragedii, ile dramatów rówieśniczych i samobójstw wywołanych internetową nienawiścią udałoby się uniknąć, gdyby te miliony trafiły do niezależnych, profesjonalnych organizacji zajmujących się hejtem od lat? Te ofiary obciążają konto tej pseudocharytatywnej inicjatywy.

Polska polityka ugrzęzła w bagnie obłudy. Z jednej strony mamy lewicę i PO, które pod płaszczykiem „zdrowia” serwują kobietom życiową tragedię i odzierają ojców z ich praw. Z drugiej strony stoi obóz prezydencki, który mając usta pełne frazesów o ochronie życia i walce z nienawiścią, kryje brutalną przeszłość głowy państwa i finansowe kolesiostwo własnej fundacji. Czas odrzucić te fałszywe alternatywy i zacząć głośno mówić prawdę – bez politycznego znieczulenia

Komentarze