Doradcy Prezydenta nie znają Konstytucji?

 









Doradcy Prezydenta nie znają Konstytucji? Kompromitacja w Pałacu, czyli jak pomylono obowiązek z prerogatywą

Wokół Pałacu Prezydenckiego narosła niebezpieczna doktryna prawna, która wprost uderza w fundamenty demokratycznego państwa prawnego. Otoczenie głowy państwa od lat próbuje wmówić opinii publicznej, że odebranie ślubowania od sędziów Trybunału Konstytucyjnego to suwerenne, dyskrecjonalne uprawnienie Prezydenta RP – swoista „super-prerogatywa”, która pozwala jednoosobowo blokować decyzje suwerena reprezentowanego przez Sejm. Fakty są jednak bezlitosne: eksperci z Kancelarii Prezydenta mylą podstawowe pojęcia ustrojowe, wykazując się rażącym brakiem zrozumienia relacji między prerogatywą, aktem rządowym a zwykłym obowiązkiem ustawowym.
Anatomia błędu: Prerogatywa to nie samowola
Aby zrozumieć skalę kompromitacji doradców, należy wrócić do elementarza prawa konstytucyjnego. Artykuł 144 ust. 3 Konstytucji RP zawiera zamknięty katalog 30 prerogatyw – czyli aktów urzędowych Prezydenta, które dla swojej ważności nie wymagają podpisu Premiera (kontrasygnaty).
Doradcy głowy państwa stosują karkołomną i z gruntu fałszywą logikę: skoro odebranie ślubowania od sędziego TK nie wymaga kontrasygnaty Premiera, to automatycznie staje się suwerenną prerogatywą Prezydenta. To ordynarny błąd w sztuce.
Odebranie ślubowania nie wymaga kontrasygnaty z zupełnie innego powodu: nie jest to w ogóle samodzielny akt urzędowy Prezydenta, lecz czysto techniczna, ceremonialna czynność o charakterze wykonawczym. Co więcej, w katalogu prerogatyw (art. 144 ust. 3 pkt 17) znajduje się wyłącznie powoływanie sędziów sądów powszechnych, administracyjnych, wojskowych oraz Sądu Najwyższego. Ustawa zasadnicza w ogóle nie przewiduje udziału Prezydenta w procedurze kreowania składu TK. Sędziów Trybunału wybiera autonomicznie i jednoosobowo Sejm (art. 194 ust. 1).
Przekonanie, że Prezydent może schować rotę ślubowania do szuflady i arbitralnie odmówić jej przyjęcia, to nie realizacja prerogatyw. To jawne delikt konstytucyjny i rażące naruszenie art. 7 Konstytucji, który nakazuje organom władzy działać wyłącznie na podstawie i w granicach prawa.
Co na to Trybunał Konstytucyjny? Wyroki, które miażdżą narrację Pałacu
Narracja doradców prezydenckich rozpada się w pył w zderzeniu z dotychczasowym orzecznictwem konstytucyjnym. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie i jednoznacznie określił, jaka jest rola Prezydenta w procesie obsadzania stanowisk sędziowskich w TK.
  • Wyrok TK z dnia 3 grudnia 2015 r. (sygn. akt K 34/15):
    To kluczowe orzeczenie wprost definiuje charakter prawny ślubowania. Trybunał jednoznacznie stwierdził, że na Prezydencie spoczywa konstytucyjny obowiązek niezwłocznego odebrania ślubowania od sędziego wybranego przez Sejm. TK wskazał, że procedura wyboru kończy się w parlamencie, a rola głowy państwa ma charakter wykonawczy i ceremonialny. Blokowanie zaprzysiężenia pod pretekstem rzekomych wad proceduralnych w Sejmie jest niedopuszczalne, ponieważ Prezydent nie jest organem odwoławczym ani nadzorczym nad Sejmem.
  • Wyrok TK z dnia 9 grudnia 2015 r. (sygn. akt K 35/15):
    W tym wyroku Trybunał potwierdził, że ustawa nie może modyfikować konstytucyjnych kompetencji organów państwa. Skoro Konstytucja powierza wybór sędziów Sejmowi, to nałożony ustawowo na Prezydenta obowiązek odebrania ślubowania nie daje mu żadnego luzu decyzyjnego. Odmowa przyjęcia ślubowania stanowi zablokowanie konstytucyjnej kompetencji Sejmu i paraliżuje działanie organu konstytucyjnego, jakim jest Trybunał Konstytucyjny.
Ignorancja z premedytacją?
Trudno uznać zachowanie doradców za zwykłe niedopatrzenie. To świadoma próba rozszerzania władzy prezydenckiej kosztem innych organów państwa – zjawisko, które w doktrynie nazywa się wprost uzurpacją kompetencyjną. Twierdzenie, że brak wymogu kontrasygnaty przy ślubowaniu daje Prezydentowi prawo do arbitralnego weta, to mylenie pojęć na poziomie studenta pierwszego roku prawa.
Kontrasygnata służy politycznej kontroli rządu nad aktami Prezydenta. Obowiązek przyjęcia ślubowania nie potrzebuje kontrasygnaty, ponieważ Prezydent nie ma tu nic do decydowania. Ma wykonać wolę Sejmu. Czas, aby doradcy z Pałacu Prezydenckiego wreszcie otworzyli Konstytucję i przeczytali ją ze zrozumieniem – zanim ich autorska, wadliwa wykładnia doprowadzi do ostatecznego demontażu resztek ładu ustrojowego w Polsce.

Komentarze