EWA ZAJĄCZKOWSKA-HERNIK. OD POLITYCZNEJ GWIAZDY MENTZENA DO WŁASNEGO UGRUPOWANIA.

 


EWA ZAJĄCZKOWSKA-HERNIK. OD POLITYCZNEJ GWIAZDY MENTZENA DO WŁASNEGO UGRUPOWANIA. CZY KRZYK W BRUKSELI WYSTARCZY, BY ZDOBYĆ WYBORCÓW?

POLITYKA POD LUPĄ | Publicystyka polityczna | 15 października 2026

Jeszcze niedawno Ewa Zajączkowska-Hernik wspierała Sławomira Mentzena w walce o prezydenturę. Dziś buduje własne zaplecze polityczne, coraz wyraźniej dystansując się od dawnego środowiska. Jej wystąpienia w Parlamencie Europejskim przyciągają uwagę, wywołują emocje i zdobywają popularność w internecie. Ale czy rozpoznawalność medialna wystarczy do stworzenia poważnej siły politycznej? A może własny ruch okaże się przede wszystkim kartą przetargową w rozmowach z Krzysztofem Bosakiem?

JESZCZE WCZORAJ MENTZEN BYŁ KANDYDATEM, KTÓREGO WARTO POPIERAĆ

Polityka bywa sztuką niezwykle krótkiej pamięci. Szczególnie wtedy, gdy dotychczasowi sojusznicy przestają być sobie potrzebni albo zaczynają rywalizować o wpływy.

Jeszcze podczas kampanii prezydenckiej 2025 roku Ewa Zajączkowska-Hernik należała do rozpoznawalnych osób wspierających Sławomira Mentzena. Występowała w środowisku, które przedstawiało jego kandydaturę jako propozycję politycznej zmiany.

Mentzen budował wizerunek polityka nowego pokolenia, a Zajączkowska-Hernik była jedną z medialnych twarzy jego obozu. Oboje korzystali z mechanizmów komunikacji charakterystycznych dla współczesnej prawicy: krótkich nagrań, zdecydowanych wypowiedzi, krytyki establishmentu i bezpośredniego kontaktu z sympatykami za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Później jednak pojawiły się konflikty organizacyjne.

Na początku 2026 roku Zajączkowska-Hernik utraciła stanowisko prezeski podwarszawskiego okręgu Nowej Nadziei. W marcu przeniosła się w Parlamencie Europejskim z grupy Europa Suwerennych Narodów do Patriotów dla Europy. Kierownictwo Nowej Nadziei uznało tę decyzję za oznaczającą samowykluczenie z partii, z czym sama europosłanka się nie zgadzała.

Następnie powstał Ruch Biało-Czerwoni, czyli własne zaplecze organizacyjne europosłanki.

Nie należy jednak automatycznie utożsamiać tego stowarzyszenia z nową partią polityczną. Są to odmienne formy działalności, mające inne konsekwencje organizacyjne i wyborcze.

W całej tej historii interesuje mnie przede wszystkim jedno pytanie: czy doszło do zasadniczej zmiany poglądów politycznych, czy raczej do zmiany układu personalnego?

Bo jeżeli wczoraj popierało się określone przywództwo, a dzisiaj buduje konkurencyjny ośrodek wpływów, wyborcy mają prawo poznać przyczyny takiego zwrotu.

BRUKSELA. PARLAMENT CZY SCENA POLITYCZNEGO TEATRU?

Co jakiś czas obserwujemy podobny obrazek z Parlamentu Europejskiego.

Ewa Zajączkowska-Hernik występuje z ostrą krytyką Ursuli von der Leyen. Padają mocne słowa, oskarżenia, emocjonalne sformułowania. Fragmenty wystąpień szybko trafiają do internetu, gdzie są udostępniane i komentowane.

Dla części sympatyków europosłanki jest to dowód odwagi i bezkompromisowości. W ich ocenie właśnie tak należy przeciwstawiać się unijnym elitom.

Ja patrzę na to inaczej.

Nie kwestionuję prawa europosłanki do krytykowania przewodniczącej Komisji Europejskiej. Ursula von der Leyen nie jest przecież osobą wyłączoną spod demokratycznej kontroli. Jej decyzje dotyczą milionów Europejczyków i powinny podlegać rzeczowej ocenie.

Problem zaczyna się wtedy, gdy forma wypowiedzi zaczyna dominować nad jej treścią.

Podniesiony głos nie sprawia automatycznie, że argument staje się mocniejszy. Ostre oskarżenie nie zastępuje dowodu, a popularność nagrania nie jest miarą skuteczności parlamentarnej.

W debacie publicznej warto odróżniać polityczny sprzeciw od politycznego widowiska.

Pierwszy powinien prowadzić do dyskusji, propozycji zmian, negocjacji i konkretnych decyzji. Drugie ma przede wszystkim przyciągać uwagę.

Oczywiście jedno nie musi wykluczać drugiego. Emocjonalne przemówienie może zwracać uwagę na rzeczywisty problem. Jednak samo wywołanie emocji nie wystarcza, by uznać działalność polityczną za skuteczną.

Dlatego zamiast pytać wyłącznie o liczbę wyświetleń wystąpień Zajączkowskiej-Hernik, należałoby dokładniej przyjrzeć się jej dorobkowi parlamentarnemu.

Jakie poprawki zgłaszała? W jakich pracach legislacyjnych uczestniczyła? Jakie rozwiązania proponowała? Które z jej działań przyniosły wymierne rezultaty?

To pytania znacznie ważniejsze niż kolejny internetowy pojedynek na najbardziej efektowne przemówienie.

MARKETING POLITYCZNY, KTÓRY ŻYWI SIĘ EMOCJAMI

Współczesne media społecznościowe stworzyły szczególne warunki dla polityków, którzy potrafią wywoływać silne reakcje.

Nagranie spokojnej debaty o przepisach gospodarczych zazwyczaj trudniej przebić do masowego odbiorcy niż kilkudziesięciosekundowy fragment gwałtownej wymiany zdań.

Wystarczy wyraziste hasło, przeciwnik polityczny i zdecydowany ton, aby powstał materiał nadający się do szybkiego rozpowszechniania.

Nie oznacza to, że każde ostre wystąpienie jest cynicznie zaplanowaną akcją marketingową. Jednak mechanizm premiowania konfliktu jest widoczny w komunikacji wielu ugrupowań, niezależnie od ich orientacji ideowej.

Zajączkowska-Hernik umiejętnie funkcjonuje w tym środowisku.

Potrafi formułować przekaz, który budzi zainteresowanie jej sympatyków. Jest rozpoznawalna i regularnie pojawia się w politycznych dyskusjach.

Ale marketing polityczny ma również swoje ograniczenia.

Można dzięki niemu zdobywać zwolenników. Trudniej zbudować na nim trwałe struktury, program gospodarczy, zespół ekspertów i zdolność do zawierania kompromisów.

W polityce można wygrać internetową dyskusję i jednocześnie nie osiągnąć żadnego konkretnego rezultatu legislacyjnego.

To nie jest zarzut dotyczący wyłącznie jednej europosłanki. To problem znacznie szerszy, obejmujący sposób funkcjonowania współczesnej demokracji.

RUCH BIAŁO-CZERWONI. NOWA SIŁA CZY POLITYCZNA KARTA PRZETARGOWA?

Po rozstaniu z dotychczasowym środowiskiem partyjnym Zajączkowska-Hernik rozpoczęła budowanie własnej organizacji.

Ruch Biało-Czerwoni może stać się przestrzenią dla osób, które utożsamiają się z jej sposobem uprawiania polityki. Może też służyć rozwijaniu działalności społecznej i tworzeniu struktur regionalnych.

Pozostaje jednak pytanie, jaką rolę organizacja ma docelowo odgrywać.

Czy jej celem jest samodzielny udział w wyborach parlamentarnych? Czy zamierza współpracować z Konfederacją? A może będzie funkcjonowała jako środowisko wspierające jedną z frakcji istniejącego ugrupowania?

W październiku 2026 roku media opisywały pierwszy ogólnopolski zjazd ruchu i deklaracje dotyczące liczby osób zaangażowanych w jego działalność.

Samo organizowanie spotkań i pozyskiwanie członków jest naturalnym etapem budowania zaplecza politycznego. Nie przesądza jednak o przyszłym znaczeniu wyborczym.

W Polsce nie brakuje przykładów inicjatyw skupionych wokół rozpoznawalnych liderów, które nie przekształciły się w trwałe ugrupowania parlamentarne.

Dlatego warto uważnie obserwować, czy Ruch Biało-Czerwoni będzie rozwijał własne propozycje programowe, czy pozostanie przede wszystkim organizacją budującą pozycję swojej założycielki.

DWA, TRZY PROCENT? POPULARNOŚĆ NIE ZAWSZE PRZEKŁADA SIĘ NA GŁOSY

Pojawia się pytanie o potencjalne poparcie wyborcze dla samodzielnej formacji Zajączkowskiej-Hernik.

W publicystycznych rozważaniach można przyjąć hipotetyczny scenariusz poparcia na poziomie 2–3 procent. Trzeba jednak jasno podkreślić, że nie jest to wynik badania opinii publicznej ani wiarygodna prognoza.

Nie dysponujemy podstawą pozwalającą przesądzić, jaki rezultat uzyskałaby taka organizacja w ogólnopolskich wyborach.

Wiadomo natomiast, że rozpoznawalność medialna jednej osoby nie oznacza automatycznie podobnego poparcia dla stworzonego przez nią komitetu.

Wybory parlamentarne wymagają organizacji kampanii w całym kraju, odpowiedniego finansowania, kandydatów, struktur terenowych i przekonującego programu.

W dodatku obowiązują progi wyborcze: 5 procent dla komitetu partii politycznej oraz 8 procent dla koalicji.

Samodzielny start ma więc zupełnie inne konsekwencje niż działalność w ramach większej formacji.

I właśnie tutaj pojawia się kwestia politycznych sojuszy.

CZY KRZYSZTOF BOSAK STANIE SIĘ NOWYM POLITYCZNYM PARTNEREM?

Po konflikcie z Nową Nadzieją Zajączkowska-Hernik zaczęła być coraz częściej łączona ze środowiskiem Ruchu Narodowego i Krzysztofa Bosaka.

Zmiana grupy politycznej w Parlamencie Europejskim również wpisuje się w szerszy kontekst przekształceń jej dotychczasowych relacji.

Nie oznacza to jednak, że istnieje potwierdzona umowa o przyszłym wspólnym starcie wyborczym.

Można natomiast rozważać kilka możliwości.

Europosłanka może rozwijać własne stowarzyszenie, zachowując niezależność organizacyjną. Może również współpracować z jednym z istniejących środowisk Konfederacji albo wykorzystać własne zaplecze jako argument podczas negocjacji politycznych.

Taki scenariusz nie byłby niczym nadzwyczajnym. Budowanie środowiska wokół rozpoznawalnego polityka często zwiększa jego znaczenie w rozmowach z potencjalnymi partnerami.

Warto jednak zadać pytanie o spójność całej tej drogi.

Jeszcze niedawno Zajączkowska-Hernik była kojarzona z obozem Mentzena. Dziś jej relacje polityczne układają się inaczej.

Czy zmieniły się fundamentalne przekonania? Czy pojawiły się istotne różnice programowe? A może najważniejsze okazały się kwestie przywództwa i organizacyjnej niezależności?

Wyborcy zasługują na konkretne odpowiedzi.

GDZIE JEST PROGRAM?

Najważniejszy sprawdzian dla Ruchu Biało-Czerwoni nie będzie polegał na zorganizowaniu efektownego zjazdu ani na zdobyciu kolejnych tysięcy obserwujących.

Będzie nim przedstawienie spójnego programu politycznego.

Co ruch proponuje przedsiębiorcom? Jak zamierza finansować ochronę zdrowia? Jakie rozwiązania przewiduje dla systemu emerytalnego? Co sądzi o mieszkalnictwie, edukacji i bezpieczeństwie państwa?

Jakie konkretne przepisy chciałby zmienić?

Krytyka Unii Europejskiej również powinna prowadzić do odpowiedzi na pytanie, jak miałaby wyglądać alternatywna polityka europejska Polski.

Nie wystarczy powiedzieć, że Komisja Europejska działa niewłaściwie. Trzeba wskazać, które decyzje są błędne, jakie mają konsekwencje i jakie rozwiązania należy przyjąć zamiast nich.

Podobnie nie wystarczy krytykować dotychczasowych liderów prawicy. Trzeba pokazać, czym własna oferta polityczna różni się od ich propozycji.

Nowy szyld organizacyjny nie jest jeszcze nowym programem.

CZY POLITYKA ZAMIENIA SIĘ W KONKURS POPULARNOŚCI?

Przypadek Ewy Zajączkowskiej-Hernik skłania do szerszej refleksji nad współczesną polityką.

Coraz częściej oceniamy polityków na podstawie ich medialnej obecności. Liczymy wyświetlenia, polubienia, komentarze i udostępnienia.

Znacznie rzadziej analizujemy ich rzeczywistą pracę.

W rezultacie polityk, który wygłosił efektowne przemówienie, może być postrzegany jako bardziej aktywny od parlamentarzysty uczestniczącego w wielomiesięcznych pracach nad ustawą.

Nie oznacza to, że wystąpienia publiczne są bezwartościowe. Przeciwnie, komunikowanie obywatelom stanowiska politycznego stanowi ważną część mandatu przedstawicielskiego.

Jednak działalność parlamentarna nie powinna kończyć się na komunikacji.

Obywatele mają prawo oczekiwać, że ich przedstawiciele nie tylko będą mówić o problemach, lecz również podejmować działania służące ich rozwiązaniu.

W przypadku Zajączkowskiej-Hernik pytanie o proporcje między aktywnością medialną a dorobkiem parlamentarnym pozostaje więc szczególnie interesujące.

NA PLUS — CO WARTO ODNOTOWAĆ?

Rozpoznawalność polityczna. Ewa Zajączkowska-Hernik potrafi przyciągać uwagę mediów i zainteresowanie sympatyków. Jest to istotny zasób przy budowaniu nowej organizacji.

Umiejętność komunikacji z własnym środowiskiem. Jej przekaz trafia do odbiorców oczekujących zdecydowanej krytyki instytucji unijnych.

Inicjatywa organizacyjna. Utworzenie Ruchu Biało-Czerwoni świadczy o podjęciu próby budowy własnego zaplecza.

Aktywność w debacie europejskiej. Europosłanka zabiera głos w sprawach dotyczących kierunku integracji europejskiej, choć ocenę rezultatów tej aktywności należy opierać na konkretnych działaniach.

NA MINUS — PYTANIA, NA KTÓRE NADAL BRAKUJE JASNYCH ODPOWIEDZI

Niejasna przyszłość polityczna. Nadal istotne jest pytanie, czy Ruch Biało-Czerwoni ma pozostać stowarzyszeniem, czy przekształcić się w samodzielną siłę wyborczą.

Konflikt z dawnym zapleczem. Rozstanie z Nową Nadzieją wymaga wyjaśnienia zarówno z perspektywy zainteresowanej, jak i władz ugrupowania.

Ryzyko personalizacji ruchu. Organizacja oparta na rozpoznawalności jednej osoby musi wykazać, że posiada również szerszy zespół i trwałe struktury.

Brak podstaw do oceny potencjału wyborczego. Bez reprezentatywnych badań nie można wiarygodnie określić, jak duże poparcie uzyskałby samodzielny komitet.

Pytanie o efekty pracy parlamentarnej. Popularne wystąpienia powinny być analizowane obok aktywności legislacyjnej, pracy w komisjach i konkretnych rezultatów.

ZAMIAST ZAKOŃCZENIA. BRUKSELA TO NIE STUDIO TELEWIZYJNE

Ewa Zajączkowska-Hernik stoi przed politycznym wyborem.

Może skoncentrować się na rozwoju własnej organizacji, może szukać porozumienia z innymi środowiskami prawicy albo próbować łączyć obie strategie.

Żadna z tych dróg nie gwarantuje sukcesu.

O przyszłości Ruchu Biało-Czerwoni zadecydują nie tylko popularność liderki i liczba osób uczestniczących w spotkaniach, ale przede wszystkim zdolność stworzenia programu, struktur i wiarygodnej oferty politycznej.

Nie zamierzam odbierać europosłance prawa do ostrych wystąpień. Demokracja potrzebuje również zdecydowanej opozycji i polityków, którzy potrafią kwestionować decyzje rządzących.

Ale nie chciałbym, abyśmy przyzwyczaili się do oceniania parlamentarzystów wyłącznie na podstawie tego, jak głośno przemawiają.

W polityce najważniejsza powinna być siła argumentów, a nie liczba decybeli.

I właśnie według tej zasady warto oceniać zarówno Ewę Zajączkowską-Hernik, jak i wszystkich pozostałych przedstawicieli polskiej sceny politycznej.

A JAKIE JEST PAŃSTWA ZDANIE?

Czy Ewa Zajączkowska-Hernik zdoła zbudować samodzielne środowisko polityczne? Czy Ruch Biało-Czerwoni będzie rozwijał własny program, czy stanie się przede wszystkim elementem negocjacji wewnątrz Konfederacji?

A może jej przyszłość polityczna rzeczywiście będzie związana z Krzysztofem Bosakiem?

Zapraszam do dyskusji. Nie interesują mnie partyjne okrzyki ani personalne wyzwiska. Interesują mnie argumenty, fakty i konkretne rezultaty działalności polityków.

#PolitykaPodLupą #EwaZajączkowskaHernik #SławomirMentzen #KrzysztofBosak #Konfederacja #RuchBiałoCzerwoni #NowaNadzieja #ParlamentEuropejski #UrsulaVonDerLeyen #PolskaPolityka #Publicystyka #Demokracja

Komentarze