Bezpieczeństwo Polski nie może być zakładnikiem politycznej hipokryzji
Jedną z najbardziej niepokojących rzeczy w polskiej debacie publicznej jest to, że sprawy bezpieczeństwa państwa stają się narzędziem bieżącej walki politycznej. Zamiast spokojnej, strategicznej rozmowy o tym, jak najlepiej wzmocnić armię, obserwujemy powtarzający się schemat: to, co wczoraj krytykowała opozycja, dziś robi rząd – a to, co wczoraj robił rząd, dziś krytykuje opozycja.
Kilka lat temu, gdy Polska kupowała sprzęt wojskowy głównie w Stanach Zjednoczonych, część polityków opozycji pytała: dlaczego Amerykanie, a nie polski przemysł zbrojeniowy? Argumentowano, że państwo powinno inwestować przede wszystkim we własne firmy i rozwój krajowych technologii.
Dziś sytuacja wygląda niemal jak lustrzane odbicie tamtej debaty. W kontekście europejskich programów zbrojeniowych pojawia się pytanie ze strony innych środowisk politycznych: dlaczego mają korzystać także firmy europejskie – w tym niemieckie – a nie wyłącznie polskie przedsiębiorstwa?
Ten spór pokazuje coś bardzo ważnego: w polskiej polityce często zmieniają się argumenty, ale nie zmienia się logika konfliktu. Każda ze stron wykorzystuje temat bezpieczeństwa wtedy, gdy jest to wygodne politycznie. W efekcie powstaje chaos komunikacyjny, który nie służy ani racjonalnej debacie, ani budowaniu długofalowej strategii państwa.
Tymczasem prawda jest znacznie prostsza i mniej ideologiczna. Silna armia potrzebuje zarówno współpracy międzynarodowej, jak i silnego krajowego przemysłu obronnego. Nie da się zbudować nowoczesnych sił zbrojnych wyłącznie na jednym z tych filarów.
Najlepsze rozwiązanie jest pragmatyczne:
-
kupować sprzęt tam, gdzie jest technologicznie najlepszy i dostępny najszybciej,
-
rozwijać polski przemysł zbrojeniowy, aby coraz więcej produkcji odbywało się w kraju,
-
współpracować zarówno z USA, jak i z partnerami europejskimi.
Tak działa większość państw NATO. Francja, Niemcy, Włochy czy kraje skandynawskie łączą własną produkcję z międzynarodową współpracą. Nikt poważny nie buduje dziś bezpieczeństwa w izolacji.
Dlatego największym problemem w Polsce nie jest to, czy sprzęt kupimy w USA, w Europie czy częściowo w kraju. Największym problemem jest to, że politycy traktują bezpieczeństwo jak kolejne pole partyjnej wojny.

Komentarze
Prześlij komentarz