Dziś jest Niedziela Wielkiego Postu. Czas prawdy, rachunku sumienia i pokory. I właśnie dlatego nie potrafię przejść obojętnie obok zaproszeń, które brzmią pobożnie, a pachną pychą.
W Radiu Maryja padło zaproszenie do Torunia – do sanktuarium Jana Pawła II. Tylko że ja tam coraz rzadziej czuję ducha Jana Pawła II. Bo duch JP2 to nie jest pomnik, mury, transmisja i wielkie słowa. To jest szacunek do człowieka, nawet tego, który myśli inaczej. To jest prawda bez pogardy.
Jan Paweł II, bł. ks. Jerzy Popiełuszko, św. Maksymilian Kolbe, Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński – oni mówili ludziom prawdę prosto w oczy, ale nigdy nie uczyli pogardy. A dziś słyszę ton: „ten godny podać rękę, a tamten nie”. Słyszę pogardę wobec zbyt wielu osób. Słyszę wyższość, która ma się za pobożność. I pytam: gdzie tu Ewangelia?
Mówi się o jedności Kościoła, a jednocześnie rani się ludzi słowem. Mówi się o miłości, a w praktyce dzieli się wiernych na lepszych i gorszych. Krytyka jest potrzebna – ale pogarda niszczy. I nie trzeba być teologiem, żeby to zobaczyć: gdzie wchodzi pogarda, tam wychodzi Chrystus.
Ktoś powie: „Bóg jest wszędzie”. Oczywiście, że jest. Ale śp. ks. Pawlukiewicz trafnie zauważał, że miejsce modlitwy ma znaczenie – bo ono kształtuje serce. Jeśli miejsce uczy pychy, plemienności i wynoszenia się nad innych, to ja mam prawo mieć wątpliwość, czy taka „pobożność” prowadzi do Boga, czy do własnego ego.
I powiem wprost: więcej ducha Jana Pawła II widzę dziś we Włocławku – w zwykłej codziennej przyzwoitości, w szacunku do ludzi, w ciszy i pokorze – niż w miejscu, które powinno tym duchem promieniować, a zbyt często promieniuje triumfalizmem.
Wielki Post to nie jest sezon na religijne eventy. To jest czas, kiedy trzeba sobie zadać pytanie:
czy ja buduję Kościół Chrystusa – czy własne królestwo?
czy mówię prawdę – czy tylko upokarzam?
czy umiem przeprosić – czy zawsze mam rację?
Modlitwa ma sens. Ale modlitwa bez pokory staje się hałasem.
A ja nie chcę hałasu. Ja chcę Ewangelii.

Komentarze
Prześlij komentarz