Zakłamanie | Gdy maski opadają
Polskie media społecznościowe coraz częściej przypominają wielką scenę, na której ludzie odgrywają role. Problem polega na tym, że kiedy maski zaczynają opadać, wielu obserwatorów nadal udaje, że niczego nie widzi.
Dobrym przykładem jest wpis Karoliny Martyniak. Pisze ona:
„Największą zmianą nie jest to, gdzie jesteś. Tylko to, czego już nie potrzebujesz.
Kiedy przestajesz szukać, zaczynasz wybierać.”
Brzmi jak refleksja o prostocie życia i dystansie do materialnych rzeczy. Jednak do tych słów dołączone są zdjęcia z luksusowego hotelu Ritz w Paryżu – miejsca, które jest symbolem prestiżu, bogactwa i ekskluzywnego stylu życia.
Tu pojawia się oczywista sprzeczność.
Jeśli naprawdę przestajemy potrzebować rzeczy materialnych, dlaczego pokazujemy je w tak demonstracyjny sposób? Jeśli czegoś nie potrzebujemy, nie poświęcamy temu czasu, pieniędzy ani uwagi. Właśnie na tym polega logika prostoty.
Najbardziej zdumiewające nie jest jednak to, że ktoś publikuje taki wpis. W mediach społecznościowych sprzeczności pojawiają się codziennie. Zdumiewające jest to, że setki osób polubiły ten post, jakby nie dostrzegały w nim żadnego problemu.
To pokazuje coś znacznie głębszego – osłabienie zdolności krytycznego myślenia.
Patrząc na profil autorki, można przeczytać, że ukończyła Wyższą Szkołę Umiejętności Społecznych. Sama nazwa uczelni brzmi imponująco i sugeruje kierunki związane z inteligencją emocjonalną, komunikacją czy relacjami międzyludzkimi. Tymczasem okazuje się, że studiowała architekturę.
Nie ma w tym oczywiście nic złego. Problem polega raczej na czymś innym: na współczesnej kulturze wizerunku, w której nazwy, slogany i zdjęcia często zastępują rzeczywisty sens.
Przez lata wielu Polaków uważało, że manipulacja społeczeństwem wymaga wielkich mediów – telewizji, gazet, potężnych redakcji. Tymczasem dziś wystarczy jedno konto w mediach społecznościowych. Wystarczy kilka modnych zdań, atrakcyjne zdjęcie i odpowiednia narracja. Ludzie często reagują emocjonalnie, nie zastanawiając się nad treścią.
Równocześnie w przestrzeni publicznej wybuchła dyskusja wokół zachowania Karola Nawrockiego wobec dziennikarza. Psychologowie komentują w mediach, że mogliśmy zobaczyć jego prawdziwą twarz – twarz człowieka reagującego agresją.
To wydarzenie wpisuje się w szerszy problem współczesnej debaty publicznej. Wiele środowisk deklaruje przywiązanie do wartości chrześcijańskich, mówi o miłości bliźniego i szacunku. Jednak w praktyce język debaty coraz częściej pełen jest pogardy, krzyku i emocjonalnej agresji.
Trudno nie zadać pytania: czy taka postawa rzeczywiście jest zgodna z wartościami, na które tak często powołują się politycy i komentatorzy?
Na tę sprzeczność zwróciła uwagę również Anita Teenager z zespołu Catholic Coaching, pytając wprost, w jaki sposób agresja w debacie publicznej może być łączona z chrześcijańskim przykazaniem miłości bliźniego.
Jednocześnie pojawił się jeszcze jeden ważny temat. Polscy biskupi przypomnieli niedawno o rocznicy wizyty Jana Pawła II w synagodze i wezwali do zaprzestania uprzedzeń wobec Żydów. Papież mówił wówczas o Żydach jako o „starszych braciach w wierze” i podkreślał znaczenie dialogu oraz wzajemnego szacunku.
Dla części środowisk to przypomnienie okazało się niewygodne. Bo nagle trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy naprawdę traktujemy nauczanie Jana Pawła II poważnie, czy jedynie wykorzystujemy jego autorytet jako symbol w bieżących sporach politycznych.
Patrząc na te wydarzenia razem, można zauważyć wspólny mianownik.
Największym problemem nie jest sama polityka ani różnice poglądów. Społeczeństwo zawsze było podzielone i zawsze będzie. Prawdziwym problemem staje się coś innego – coraz większa obojętność wobec oczywistych sprzeczności.
Ludzie mówią o prostocie życia z luksusowych hoteli.
Mówią o miłości bliźniego językiem agresji.
Powołują się na autorytet Jana Pawła II, ignorując jego konkretne słowa.
Anita Teenager, Catholic Coaching
To właśnie jest moment, w którym maski zaczynają opadać.
I wtedy pojawia się pytanie, czy społeczeństwo potrafi jeszcze zobaczyć prawdę – czy też woli dalej udawać, że wszystko jest w porządku.


Komentarze
Prześlij komentarz