Social Media w 30 Dni, czy to możliwe ?

 Wiele osób dziś chwali się kursami social media i spektakularnymi sukcesami swoich kursantów, na przykład po programach typu „Social Media w 30 dni”. Ja patrzę na to z większym dystansem.

Zwracam uwagę na dwie kwestie.

Po pierwsze: naprawdę trudno mi uwierzyć, że w 30 dni można opanować tak szeroki i złożony obszar wiedzy, jakim jest social media marketing. Można poznać podstawy, uporządkować działania, ruszyć z miejsca — ale nie oszukujmy się: prawdziwe kompetencje buduje się dłużej, poprzez praktykę, analizę i doświadczenie.

Po drugie: zarówno książka Sebastiana Sowy „Social Media na ostrzu”, jak i moja książka napisana wspólnie z Gosią Dębską „Social Media, które sprzedają”, są skierowane przede wszystkim do osób prowadzących własny biznes. Do właścicieli firm, marek osobistych i przedsiębiorców, którzy chcą lepiej rozumieć marketing i skuteczniej sprzedawać dzięki social mediom. Nie są to publikacje dla osób, które chcą jedynie szybko stworzyć kolejną agencję social media bez głębszego zrozumienia biznesu klienta.




Bo agencja social media może być świetnym rozwiązaniem, ale tylko wtedy, gdy realnie współpracuje z właścicielem firmy, wspiera jego wizję i rozumie jego cele — a nie wtedy, gdy próbuje go całkowicie zastąpić.

Mam też wrażenie, że w wielu opiniach klientów powtarza się podobny schemat: dużo ogólnych zachwytów, mało konkretu. Dlatego tym bardziej cenię podejście, w którym odbiorca dostaje realną wartość, praktyczne wskazówki i poczucie, że jego czas został dobrze wykorzystany.



I właśnie tu widzę dużą przewagę książek. Książka nie potrzebuje webinarowej pokazówki. Nie potrzebuje zbędnego „lania wody”. Daje konkret, do którego można wrócić, podkreślić go, przemyśleć i wdrożyć we własnym tempie.

A to jest dokładnie to, co dziś ceni wielu odbiorców — szczególnie młodsze pokolenie: konkrety, autentyczność i wartość bez zbędnego hałasu.

Komentarze