Wyjątkowa Para Prezydencka. Gdy odznaczenia państwowe tracą sens
Są ludzie, których pamięta się do końca życia. Nie dlatego, że zrobili coś wielkiego, ale dlatego, że kiedyś umniejszyli czyjąś pracę, wysiłek, talent albo szkolne zasługi. Takie rzeczy zostają w człowieku na lata. Sam pamiętam podobne sytuacje, mimo że minęło już bardzo dużo czasu.
Dlatego sprawa państwowych wyróżnień, zasług i publicznego budowania wizerunku boli tak mocno. Bo nigdy wcześniej odznaczenia państwowe nie zostały tak ośmieszone. Ich wartość spadła niemal do zera, jeśli obywatel zaczyna mieć poczucie, że nie liczy się prawda, uczciwość i rzeczywiste zasługi, tylko układ, promocja, medialny obrazek i dobrze ustawiona narracja.
Najważniejsze jest jednak coś jeszcze: interes rodziny Nawrockich naruszył dotychczasowe zasady. Zasady, które miały chronić równość, wiarygodność państwa i elementarne poczucie sprawiedliwości. Bo jeśli ktoś publicznie mówi o równych szansach w edukacji, a potem rzeczywistość pokazuje coś zupełnie innego, to pytanie brzmi: czym była ta obietnica? Programem? Wartością? Czy tylko hasłem pod Instagram?
Zastanawiam się, jak oni się z tym czują, widząc, że nawet część ich własnych zwolenników zaczęła mówić, że wiarygodność spadła do zera. Bo można przekonać media, można zbudować piękne zdjęcia, można ustawić odpowiedni kadr, można zebrać grupy modlitewne i wzniosłe komentarze. Ale nie da się bez końca udawać, że moralność nie ma znaczenia.
Szczególnie bolesne jest milczenie środowisk, które przez lata mówiły o Bogu, Dekalogu, rodzinie, uczciwości i wartościach. Jak dziś czuje się Radio Maryja, patrząc na sytuację, w której ludzie przedstawiani jako wzór wierności Bogu zostają skonfrontowani z zarzutem niemoralnego postępowania i naruszania elementarnych zasad? Czy naprawdę wystarczy być „po właściwej stronie”, żeby przestały obowiązywać przykazania?
Przecież powstało ponad 20 grup, które modliły się za prezydenta Nawrockiego. Ludzie naprawdę wierzyli, że wspierają kogoś, kto będzie symbolem uczciwości, odpowiedzialności i wierności Bogu. A dziś wielu z nich może czuć się zwyczajnie wykorzystanych. Bo jeśli wszystko było podporządkowane wizerunkowi, jeśli cała ta moralna opowieść była tylko dekoracją, to mamy do czynienia z jedną z największych hipokryzji naszych czasów.
To wygląda jak wielka ściema: religijne hasła, patriotyczne gesty, rodzinne zdjęcia, Instagram, uśmiechy, deklaracje o równych szansach i trosce o młodych. A potem przychodzi życie i pyta: gdzie jest prawda? Gdzie jest sprawiedliwość? Gdzie są ci młodzi ludzie, którym naprawdę należały się szanse, uznanie i uczciwe traktowanie?
Bo ludzi, którym odebrano zasługi, nie da się wymazać. Oni pamiętają. Ich rodziny pamiętają. Ich koledzy pamiętają. I prędzej czy później społeczeństwo też zacznie pamiętać.
Dlatego dziś pytanie nie brzmi, czy Para Prezydencka potrafi zrobić ładne zdjęcie. Pytanie brzmi: czy potrafi spojrzeć ludziom w oczy i powiedzieć, że obietnica równych szans była czymś więcej niż pustym sloganem.
Bo jeśli państwo nagradza wizerunek zamiast prawdy, to nie tylko kompromituje odznaczenia. Ono kompromituje samo siebie.

Komentarze
Prześlij komentarz