Sanah, Lech i miliony nastolatków. Kiedy pogoń za pieniądzem wygrywa z odpowiedzialnością

Sanah, Lech i miliony nastolatków. Kiedy pogoń za pieniądzem wygrywa z odpowiedzialnością


Wizerunek słodkiej, zagubionej dziewczyny z gitarą właśnie legł w gruzach. Współpraca Sanah z marką piwa Lech w ramach muzycznego projektu „Enklawa” i singla „Itepe itede” to moment zwrotny w polskiej popkulturze. To chwila, w której cyniczny biznes ostatecznie wygrał z odpowiedzialnością za miliony młodych fanów.


Nazywanie tej decyzji „dojrzałym budowaniem marki” to policzek dla tysięcy Rodziców walczących o przyszłość swoich dzieci. Prawda jest bolesna: Sanah pokazała, że najmłodsi fani są dla niej jedynie maszynką do zarabiania pieniędzy, a nie grupą, o którą warto i należy dbać.


Mit „niewinnej gwiazdy” kontra przerażające statystyki



Przez lata Sanah budowała pozycję artystki wrażliwej, bliskiej dzieciom i młodzieży. To na jej koncertach stadiony pękają w szwach, a w pierwszych rzędach stoją zapatrzone w nią nastolatki oraz dzieci z podstawówek. W tym kontekście wejście w układ z koncernem alkoholowym to skrajna nieodpowiedzialność i brak wyobraźni gwiazdy.


Zamiast misji, jaką kiedyś niosła twórczość chociażby Majki Jeżowskiej, otrzymaliśmy korporacyjny chłód. Piosenkarka milczy, a w tym samym czasie eksperci biją na alarm. Jak podają oficjalne raporty Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (KCPU):


Drastyczny spadek wieku inicjacji: W ciągu ostatnich dekad wiek pierwszej inicjacji alkoholowej w Polsce spadł o nawet 5 lat.Dzieci piją coraz wcześniej: Po alkohol regularnie sięgają już 12-letnie dzieci.Statystyki zatrważają: Aż 14% młodych Polaków miało kontakt z alkoholem zanim skończyło 14. rok życia.Wpływ reklamy: Badania naukowe dowodzą, że obecność logo alkoholu w teledyskach i u idoli to główny czynnik przyspieszający decyzję dziecka o sięgnięciu po procenty.


Nasuwa się jedno, fundamentalne pytanie: czy wokalistka z taką samą lekkością zachęcałaby do sięgania po alkohol własne dzieci? Jeśli nie, to dlaczego robi to wobec cudzych dzieci, które bezgranicznie jej ufają? Psycholodzy i psychiatrzy, jak dr Maja Herman, otwarcie punktują zjawisko tzw. transferu afektu. Ponieważ dzieci kochają sanah, automatycznie przenoszą te pozytywne emocje na markę piwa, którą ona firmuje. To bezwzględne oswajanie najmłodszych z nałogiem.


Prawo, etyka i kłamstwo „jednego piwa”


Najbardziej porażającym elementem tej machiny jest jednak atak na krytyków i aktywistów, m.in. Jana Śpiewaka, którzy głośno mówią o problemie. Promowanie w przestrzeni publicznej narracji, że „jedno piwo nikomu nie zaszkodzi”, to szczyt bezczelności w kraju zmagającym się z chorobą alkoholową.


Pod względem prawnym i etycznym influencerzy promujący używki stąpają po bardzo cienkim lodzie. Zgodnie z polską Ustawą o wychowaniu w trzeźwości, reklama piwa jest legalna tylko pod rygorystycznymi warunkami:


Absolutny zakaz kierowania przekazu do małoletnich. Zakaz budowania skojarzeń, że alkohol ułatwia relaks czy rozwiązuje problemy.


Zasłanianie się przez sztab Sanah hasztagami o „wersji bezalkoholowej 0.0%” to ordynarna, marketingowa ściema. Kod kolorystyczny, logotyp i cała identyfikacja wizualna są identyczne z wersją alkoholową. Dziecko widzi jedno: markę piwa. Instytucje państwowe, w tym UOKiK, coraz częściej nakładają gigantyczne kary (nawet do 500 tysięcy złotych) na celebrytów bezwzględnie żerujących na naiwności dzieci.


Krucha moralność stacji telewizyjnych i radiowych


W tym procederze Sanah nie działa sama. Jej stadionowe tournee i komercyjne projekty są z premedytacją pompowane przez medialnych gigantów: Telewizję Polską (TVP) oraz radio RMF FM. Postawa tych stacji obnaża ich kompletną moralną ruinę.


Zarówno publiczny nadawca, jak i komercyjny gigant radiowy udają, że nie widzą problemu. Wspierając koncerty powiązane z marką Lech, stacje te stają się współwinne rynkowej manipulacji. Pokazują, że ich tzw. misja i kręgosłup moralny kończą się dokładnie tam, gdzie zaczynają się duże wpływy z reklam i oglądalności.


Pytania, które muszą paść


Jako społeczeństwo nie możemy milczeć. Oto lista publicznych pytań, na które menedżerowie artystki i szefowie stacji muszą odpowiedzieć:


Do Managementu Sanah: Czy przed podpisaniem kontraktu z browarem przeanalizowali Państwo strukturę wiekową swoich słuchaczy i czy z pełną świadomością uznali Państwo, że wprowadzenie marki alkoholowej do świata dziecięcych fanów jest etyczne?

Do Władz Telewizji Polskiej (TVP): Jak promowanie artystki zaangażowanej w kampanię piwa ma się do ustawowej misji mediów publicznych, która nakazuje ochronę małoletnich przed patologiami społecznymi i promowanie zdrowego stylu życia?

Do Dyrekcji RMF FM: Czy stacja zamierza w jakikolwiek sposób ograniczyć promocję singli sponsorowanych przez koncern alkoholowy w godzinach, w których przed odbiornikami siedzą dzieci wracające ze szkół?


Sanah mogła być głosem pokolenia, symbolem wrażliwości i czystej sztuki. Wybrała jednak rolę „zwykłego pieniążka”, dla którego miliony nastolatków to tylko cyfry w raporcie sprzedażowym. To smutny obraz współczesnego show-biznesu, w którym sumienie ma swoją bardzo konkretną cenę.

Komentarze