Toksyczny toast za polskie dzieci. Jak Sanah i Stacja 7 handlują niewinnością dla zysków korporacji


Toksyczny toast za polskie dzieci. Jak Sanah i Stacja 7 handlują niewinnością dla zysków korporacji 

Kiedy masz 12 lat, świat jest prosty. Twój idol nie błądzi. To, co mówi Dziadek, jest święte. To, co robi ukochana wokalistka, staje się drogowskazem. Dziecięca psychika nie posiada filtra, który pozwala oddzielić artystyczny kunszt od moralnej postawy twórcy. I dokładnie tę bezbronność postanowiono właśnie spieniężyć. W roli głównej: Sanah, ikona nastolatek śpiewająca, polską poezję, wielki browar Lech oraz katolicki portal Stacja 7, który w imię obrony celebrytki zapomniał o fundamentach własnej wiary.

Niedawno polski internet obiegła informacja o współpracy Sanah z marką piwa Lech. Wybuchł skandal. Oburzeni rodzice zaczęli zadawać pytania, na które rzekomo „nowoczesne” i „otwarte” media katolickie – ze Stacją 7 na czele – postanowiły odpowiedzieć festiwalem manipulacji. Przesłanie portalu było proste: „O co wam chodzi? Przecież dzieci znają poezję, a Sanah reklamuje tylko piwo 0%”.

To bezczelna i niebezpieczna ściema.




 Iluzja zera procent, czyli jak wodzi się na pokuszenie

Udawanie, że reklama piwa bezalkoholowego skierowana do idola dzieci nie ma wpływu na ich przyszłe decyzje, to szczyt hipokryzji. Koncerny piwowarskie nie wydają milionów na marketing z dobroci serca. Promocja wersji „0%” to klasyczny koń trojański. Wielkie, zielone logo browaru Lech, które dziś świeci na koncertach Sanah, koduje się w głowach dwunastolatek.

Mechanizm jest prosty i stary jak świat. Dziś dziecko sięgnie po puszkę z zerem, bo chce być jak jej idolka. Jutro pójdzie do sklepu i kupi wersję z pięcioma procentami „dla rodziców”. A skoro najpopularniejsza wokalistka w kraju wśród Dzieci wysyła sygnał, że romans z logotypem producenta alkoholu jest w porządku, to młody człowiek wyciąga jeden wniosek: „Skoro moja idolka kłamie i bierze za to kasę, to dlaczego ja mam być uczciwy?”.

Redakcja Stacji 7 powinna natychmiast wrócić do podstaw i przypomnieć sobie słowa modlitwy, którą tak chętnie odmienia przez wszystkie przypadki: „I nie wódź nas na pokuszenie”. Jeśli Kościół i powiązane z nim media mają być głosem sumienia, to ich obowiązkiem jest głośne wołanie: „Nie wódźcie dzieci na pokuszenie!”. Tymczasem portal wolał zignorować trudne pytania odbiorców i stanąć po stronie korporacyjnego kapitału.

Odpalić wierszyk, zgarnąć kasę

Żyjemy w czasach dramatycznego kryzysu autorytetów. Kiedyś kierunek pokazywali ludzie, którzy całym swoim stylem życia świadczyli o wyznawanych wartościach – jak Jan Paweł II. Dziś autorytetem ma być artysta, który na scenie odśpiewa rzewny wiersz, a w kulisach podpisuje kontrakt na miliony złotych za to, że dzieciaki kupią odpowiednią ilość alkoholu.

Czy tak ma wyglądać wzorzec dla nowego pokolenia? Odśpiewać, skasować, zapomnieć o odpowiedzialności?

Najbardziej przerażający w tej sytuacji nie jest jednak sam cynizm branży rozrywkowej. Najbardziej niebezpieczni są ci, którzy ten proceder aprobują, tuszują i usprawiedliwiają. Portale mieniące się chrześcijańskimi, które zamiast chronić najsłabszych, stają się adwokatami rozpijania małoletnich, dopuszczają się moralnej zdrady.

Dziedzictwo milczącej akceptacji

W jednym ze swoich telewizyjnych wystąpień Zbigniew Herbert wypowiedział słowa, które idealnie obnażają dzisiejszą postawę katolickich mediów: zło nie dzieje się przez złoczyńców, tylko przez tych, którzy milcząco akceptują to zło.

Milczenie, relatywizm i cyniczne odwracanie głowy przez Stację 7 to właśnie ta „milcząca akceptacja”, która toruje drogę tragediom. To ciche przyzwolenie na dramat, który rozegra się za kilka lat w tysiącach polskich domów. Żaden z redaktorów tego portalu nie zapytał, ile dzieci przez taką „niewinną” edukację marketingową utraci swoje dzieciństwo przez chorobę alkoholową. 

Sanah sprzedała swój autorytet za korporacyjne srebrniki. Stacja 7 sprzedała swoją dziennikarską i chrześcijańską rzetelność za święty spokój i obronę celebryckiego status quo. Obydwa te podmioty oblały egzamin z elementarnej moralności. Warto im przypomnieć inne, legendarne słowa Herberta z Przesłania Pana Cogito: „bądź odważny gdy rozum zawodzi / bądź odważny w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy”. Tej odwagi zabrakło. Ofiarami tego układu są polskie dzieci, którym zamiast wartości i czystej sztuki, serwuje się zieloną puszkę z alkoholem w tle. Czas przestać udawać, że to deszcz pada – to jest plucie w twarz polskim rodzinom. 


[1] [https://fundacjaherberta.com](https://fundacjaherberta.com/biblioteka-herberta/wiersze/przeslanie-pana-cogito/)

[2] [https://www.facebook.com](https://www.facebook.com/kul.filozofia/videos/obywatel-poeta-film-jerzego-zalewskiego/1260635374283818/?locale=pl_PL)

[3] [https://bibliotekanauki.pl](https://bibliotekanauki.pl/articles/1955917.pdf)


Komentarze