NAJWAŻNIEJSZE !!! - Byśmy nie dali się oszukiwać

 

 

 NAJWAŻNIEJSZE !!! - Byśmy nie dali się oszukiwać 


Był rok 1992 , świeża zdobyta demokracja i 11 rocznica stanu wojennego , dyskusja w radiowej Trójce Monika Olejnik wraz z trzema zaproszonymi gośćmi, wśród nich był Andrzej Seweryn który powiedział słowa które do dziś pamiętam : Najważniejsze byśmy nie dali się oszukiwać.  Co jest do tego potrzebne krytyczne myślenie. 

Jest rok 2026 Stowarzyszenie Rozwój Plus zostaje wyrzucone przez frakcje Kaczyńskiego i Czarnka z partii Prawo i Sprawiedliwość .

Wcześnie jednak powstaje program Rozwój Plus , którego Czarnek i Kaczyński najwyraźniej się przestraszyli . 

Krytyczne myślenie zamiast bezkrytycznego klikania

Drugim filarem nowoczesnej szkoły powinno być krytyczne myślenie. Nie oznacza ono automatycznego krytykowania wszystkiego ani podważania każdej informacji. Oznacza umiejętność zadawania właściwych pytań.

Kto jest autorem tej wiadomości?

Na jakich źródłach się opiera?

Czy przedstawione dane są kompletne?

Czy nagłówek odpowiada treści?

Czy obraz lub nagranie nie zostały wygenerowane albo zmanipulowane?

Kto może odnieść korzyść z tego, że odbiorca uwierzy w dany przekaz?

To kompetencje niezbędne w świecie mediów społecznościowych, reklam politycznych, internetowych oszustw i treści generowanych przez sztuczną inteligencję.

Instytut Badań Edukacyjnych podkreśla, że krytyczne myślenie można rozwijać nie tylko na jednym specjalnym przedmiocie, lecz także podczas lekcji języka polskiego, historii, biologii, chemii, fizyki czy geografii. Służą temu między innymi doświadczenia, porównywanie źródeł, formułowanie argumentów i łączenie informacji pochodzących z różnych dziedzin.

Rozwój Plus, mówiąc o Polsce nowoczesnej i suwerennej, powinien dostrzec, że prawdziwa suwerenność zaczyna się właśnie od samodzielnego myślenia obywateli. Społeczeństwo, które nie potrafi sprawdzać informacji, łatwo staje się celem propagandy, manipulacji i zewnętrznych operacji wpływu.


Dlaczego to było straszne, ponieważ Czarnek w radiu katolickim przed wyborami prezydenckimi podważył trzy argumenty dotyczace ustawki kibolskiej bardzo brutalnej i udział w nim Nawrockiego, podwożenia panienek z Grand Hotelu na imprezy studenckie i wkońcu zawłaszczenie mieszkania które jest obarczone wadą prawna, ponieważ po obu stronach występowali Nawroccy , jako nabywcy i pełnomocnicy Pana Jerzego . Czarnek skwitował to jako lewackie plotki i dopiero po wyborach ukazała się książka Daniela Woxa potwierdzająca te fakty. 

Następnie była akcja udostępniajcie , by nie myśleć samodzielnie, ponieważ nie mamy takiej wiedzy jak Prezydent Nawrocki i Premier Kaczyński. Dlaczego się to wszystko udało Donald Tusk nie chciał ujawniać że początkowo Nawrocki był Przyjacielem Sławomira Nowaka , był on zresztą na ślubie Nawrockich, potem drogi się rozeszły prawdopodobnie z odmiennych poglądów dotyczących Żołnierzy Wyklętych i chyba do zwycięstwa Nawrockiego nikt nie zrobił więcej jak Tusk, wiedział on doskonale jak płytka jest wiara Pana Karola i że właściwie kończy się ona na uczestnictwie w mszy świętej. Pamiętamy słowa kś Pawlukiewicza że katolikiem sie jest w kościele i poza nim , świadczy się całym życiem, również codziennymi rozmowami w Rodzinie.  I ostatnio  był apel Pani Prezes Klubów GP by nie krytykować sporu partyjnego między Kaczyńskim i Morawieckim. Czy to jest zaufanie do krytycznego myślenia i tak już zmanipulowanych przez Sakiewicza obywateli. 


Nazywanie ludzi zdrajcami dlatego że zauważyli w PIS prywatę, w ogóle jest śmieszne idąc tym sposobem myślenia jesteś zdrajcą jeśli w kolejnych wyborach zagłosujesz na inna partię, a jeśli na Mateusza Morawieckiego to już jesteś super zdrajca.


Zauważcie że dla tych samych ludzi , jeszcze cztery lata temu Morawiecki był wybawcą i wielkim patriotom, dziś jest zdrajcą. Co się zmieniło w postawie Morawieckiego i wielbicieli PIS. Praktycznie nic poza jednym 


By to zrozumieć, przypomnijmy definicje motłochu stworzoną przez Petroniusza Arbitra w I wieku naszej ery 


Motłoch to ludzie którzy nie mają własnej oceny dobra i zła, ten sam człowiek bez zmiany swojego postępowania może być dobry, drugiego zły, zależnie od tego czego od nich oczekuje lider. Bo motłoch nie potrafi myśleć samodzielnie, opiera się na zdaniu swego lidera.


Dziś psychologią tłumu zajmuje się Gustav Le Bon , nie będę tu omawiał całe książki tylko skrótowo mechanizmy działania tłumu i narzędzia lidera. 


Mechanizmy działania tłumu :

  1. Zanik krytycyzmu - człowiek w tłumie przestaje filtrować informacje przez własny intelekt
  2. Brak stałej moralności - ta sama masa ludzi jednego dnia może dokonać linczu , adrugiego wielbić tę samą ofiarę. Wszystko zależy od impulsu. 
  3. Potrzeba dominacji - tłum gardzi słabością, a szanuje siłę. Szuka przywódcy, który zdejmie z niego odpowiedzialność za myślenie.

Narzędzia lidera do sterowania masą :

  1. Uproszczenie - eleminacja niuansów. Świat jest dzielony na czarno- biały, na nas i ich. 
  2. Sugestia - lider działa jak hipnotyzer, szczepiąc w umysłach ludzi gotowe definicje dobra i zła 
  3. Zarażenie - emocje ( strach, nienawiść, euforia ) rozprzestrzeniają się w tłumie jak wirus. 
Starożytność i dziś brzmi podobnie , ale by lepiej zrozumieć warto przeczytać książkę Jolanty Pileckiej - Pseudoeksperci , nie chodzi tutaj tylko o pseudoekspertów polityce czy w mediach tradycyjnych ale również w pracy , w szkole ,w social mediach a nawet w naszych rodzinach. Wyraziści bohaterowie walczący z układem i pseudoeksperci tłumaczący że to jest dobre czy to nie przypomina Ci TVP , TVN i Republiki. Jak myślicie dla czego Ci pseudoeksperci się nie pozamieniają bo to nie są żadni eksperci tylko manipulanci , dlatego każda stacja nusi mieć swoich żeby był zgodny z ich narracją.


Ostatnio mieliśmy do czynienia z manipulacją fanów Zuzi, nikt mi nie powie że może być coś lepszyego jak własna interpretacja wierszy wielkich poetów w ciszy i zadumie ja do nie potrzebuje stadionów . Fani wymyślili dwa argumenty które były nie do obrony : od wychowania są dzieci i że były to koncerty dla dorosłych. Prawdziwi dorośli to nie potrzebują księżniczki tylko książki , piosenki a może i widowiska pokazujące ich życie uczuciowe. Na pewno nie jest to takie prostackie według szablonu Ja Cię kocham. Ty mnie kochasz lala la. Tylko zbliżanie i oddalanie się jak fale, lecz nawet w czasie burzy traktowanie z szacunkiem i respektowanie opinii męża i żony , mając świadomość że nie muszą one być zgodne. Ten infantylizm świadczy że mamy problem z dorosłością nie tylko osób 18 plus ale też pary której przekaz miał być wartościowy a jest denny i to jeszcze w klimacie alkoholu i mamony.


Bajka o dorosłości, czyli dlaczego Polacy uciekają w infantylizm

„Od wychowania są rodzice”, „To są koncerty dla dorosłych” – oto dwa koronne argumenty fanów Sanah, broniących fenomenu swojej idolki.  Są one tak samo prymitywne, płytkie i fasadowe, jak cała twórczość artystki, która z emocjonalnego regresu uczyniła masowy produkt dochodowy.
Zacznijmy od pierwszego absurdu. Twierdzenie, że za kształtowanie człowieka odpowiadają wyłącznie rodzice, to pedagogiczny analfabetyzm. Wybitny amerykański psychoterapeuta Alan Loy McGinnis, który przez dekady ratował rozpadające się związki, w swoim arcydziele „Sztuka miłości” pisał wprost: w życiu nie można opierać się na jednej relacji ani na jednej osobie. Dojrzałość wymaga budowania szerokich sieci społecznych. Skoro – idąc tokiem myślenia psychofanów – od wszystkiego są rodzice, to po co nam nauczyciele? Po co pedagodzy, katecheci, sądy dla nieletnich czy kuratorzy? Kultura, w której uczestniczymy, również wychowuje. McGinnis doskonale wiedział, że zamknięcie się w szczelnej bańce i odcięcie od zewnętrznych autorytetów prowadzi do emocjonalnego karłowacenia.
Drugi argument brzmi jeszcze komiczniej: to rzekomo „koncerty dla dorosłych”. Naprawdę? Rozumiem, że dojrzałe kobiety masowo kupują bilety, bo desperacko chcą poczuć się jak księżniczki, nadrabiając deficyty bliskości i uwagi, których nigdy nie dostały w swoich małżeństwach. Zamiast jednak pójść za radą McGinnisa i przepracować kryzys relacji, wolą uciec w infantylną fantazję. 




Podsumowanie

Zarówno część fanów partii politycznych, jak i część fanów popularnych artystów zaczyna dziś myśleć nie kategoriami faktów, odpowiedzialności i dobra wspólnego, lecz kategoriami własnego plemienia. Najważniejsze staje się nie to, czy dana osoba postępuje właściwie, ale to, czy jest „nasza”. Gdy lider, polityk albo idolka podejmuje kontrowersyjną decyzję, sympatycy nie analizują jej skutków — natychmiast szukają usprawiedliwienia i atakują krytyków.

W polityce prowadzi to do sytuacji, w której ten sam człowiek jednego dnia jest ogłaszany patriotą i wybawcą, a następnego zdrajcą, choć jego postawa zasadniczo się nie zmieniła. Zmieniła się jedynie opinia lidera. W kulturze popularnej działa podobny mechanizm: fani bronią artystki nawet wtedy, gdy jej wizerunek i popularność zostają wykorzystane do promocji alkoholu wśród publiczności obejmującej dzieci i młodzież. Argumenty dotyczące odpowiedzialności społecznej zostają odrzucone, ponieważ ważniejsza okazuje się lojalność wobec idolki.

Takie myślenie pomija dobro narodu, ponieważ osłabia zdolność obywateli do samodzielnej oceny polityków. Pomija dobro dzieci, ponieważ bagatelizuje wpływ kultury, reklamy i autorytetów medialnych na ich wybory. Pomija również dobro dorosłych odbiorców i ich relacji, gdy zamiast dojrzałego obrazu miłości, odpowiedzialności i małżeństwa oferuje im infantylną fantazję, prostą emocjonalność oraz konsumpcyjne widowisko.

Największym zagrożeniem nie jest więc sama partia, artystka ani pojedynczy sponsor. Jest nim rezygnacja z własnego osądu. Człowiek dojrzały potrafi powiedzieć: popieram kogoś, ale nie popieram każdej jego decyzji. Potrafi sprawdzać źródła, oddzielać fakty od propagandy i oceniać czyny według stałych zasad — niezależnie od tego, kto ich dokonuje.

Naród nie staje się silny przez bezwarunkową lojalność wobec liderów i idoli. Staje się silny wtedy, gdy obywatele mają odwagę myśleć samodzielnie, chronić dzieci i stawiać dobro wspólne ponad interesem własnego plemienia.

Komentarze