SIERPIEŃ MIESIĄCEM BEZ ALKOHOLU
Dulszczyzna i pogoń za mamoną
Kościół apeluje o sierpniową trzeźwość, biskupi chcą dawać ordery za walkę z nałogiem, a tymczasem idole młodzieży bez mrugnięcia okiem podpisują kontrakty z koncernami alkoholowymi.
To potężny zgrzyt i hipokryzja, która idealnie pokazuje, gdzie jako społeczeństwo mamy priorytety. Z jednej strony słyszymy z ambon, że abstynencja to „wyraz największego patriotyzmu”, a z drugiej strony wielkie gwiazdy estrady pokazują młodym ludziom, że prawdziwym sukcesem jest spieniężenie swojego wizerunku w służbie branży browarniczej.
Efekt transferu afektu
Najlepszym tego przykładem jest ostatnia głośna współpraca Sanah z marką piwa Lech przy projekcie „Enklawa” i singlu „Itepe itede”. Artystka, która dotąd uchodziła za wzór dziewczęcej niewinności, wolną od skandali i uwielbianą przez miliony dzieci oraz nastolatków, bez problemu weszła w świat marketingu alkoholowego. Jak słusznie zauważyli eksperci, tacy jak psychiatrka dr Maja Herman czy aktywista Jan Śpiewak, to jawna demoralizacja i napędzanie tragicznego trendu obniżania wieku inicjacji alkoholowej w Polsce.
Dlaczego to tak bulwersuje?
- Celowanie w najmłodszych: Główną grupą odbiorców Sanah są 12-latki i nastolatki, które bezkrytycznie naśladują swoją idolkę.
- Transfer afektu: Pozytywne emocje, jakie budzi artystka, automatycznie przenoszą się w głowach dzieci na markę alkoholu.
- Romantyzowanie nałogu: Muzyka staje się parawanem dla budowania lojalności konsumenckiej wobec producentów procentów.
W kraju, w którym według danych Ministerstwa Finansów po alkohol sięgają coraz młodsi, dawanie zielonego światła na takie kampanie to społeczny sabotaż. Podczas gdy jedni promują trzeźwość, drudzy liczą zyski z kontraktów reklamowych, ignorując koszty społeczne. Czas głośno zapytać, czy pogoń za mamoną naprawdę usprawiedliwia oswajanie dzieci z alkoholem.
Czy Twoim zdaniem państwo powinno całkowicie zakazać gwiazdom udziału w reklamach jakichkolwiek napojów alkoholowych, w tym piwa?

Komentarze
Prześlij komentarz