Kariera oparta na manipulacji? Upadek autorytetu prawników a rola Zbigniewa Boguckiego w Kancelarii Prezydenta
Kariera oparta na manipulacji? Upadek autorytetu prawników a rola Zbigniewa Boguckiego w Kancelarii Prezydenta
Polityczne zaplecze głowy państwa po raz kolejny staje się przedmiotem ostrej krytyki obywateli. Nominacja Zbigniewa Boguckiego na stanowisko szefa Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wywołała lawinę pytań o realne zaufanie społeczne, jakim cieszą się ludzie z najbliższego otoczenia urzędującego prezydenta, Karola Nawrockiego. Przeciwnicy polityczni i krytyczni komentatorzy wprost zarzucają byłemu posłowi brak autentycznego mandatu demokratycznego na wielu szczeblach, sugerując, że jego rola u boku prezydenta ma charakter czysto pragmatyczny, PR-owy i oparty na socjotechnice.
Odrzucenie w weryfikacji wyborczej
Głównym argumentem podnoszonym przez krytyków jest przebieg kariery politycznej Boguckiego, w której nie brakuje momentów weryfikacji przez wyborców. W dyskursie publicznym regularnie przypomina się jego wcześniejsze starty w wyborach samorządowych oraz parlamentarnych – m.in. w latach 2015 i 2019 – kiedy to nie zdołał uzyskać poparcia gwarantującego mandat.
Polityk, który przez lata miał problem ze zdobyciem zaufania na poziomie lokalnym jako radny czy w bezpośredniej walce o Sejm, zdaniem komentatorów nie powinien reprezentować najważniejszego urzędu w państwie. Dla wielu obywateli fakt, że ostatecznie wszedł do Sejmu X kadencji, a potem płynnie przeszedł do gabinetów prezydenckich, to wyłącznie efekt partyjnych roszad, a nie autentycznego, stabilnego poparcia społecznego.
Ekspert od prawa czy instrumentalny manipulator?
Najpoważniejsze zarzuty dotyczą charakteru pracy Boguckiego w pałacowych strukturach. Krytycy twierdzą, że został zatrudniony w otoczeniu prezydenta nie ze względu na wybitny dorobek państwowy, lecz jako sprawny manipulator i polityczny harcownik. Jego publiczne aktywności – w tym frontalne ataki na decyzje Sejmu, jak choćby w sprawie wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego – są przez drugą stronę sceny politycznej interpretowane jako czysta socjotechnika. Zamiast budowania konsensusu i powagi urzędu, krytycy widzą w jego działaniach realizację partyjnego scenariusza, mającego na celu destabilizację instytucji państwowych i odwracanie uwagi od realnych problemów prawnych.
Dla dużej części opinii publicznej taki styl uprawiania polityki definitywnie przekreśla przymiot społecznego zaufania. Bogucki, z zawodu adwokat, staje się symbolem szerszego i niezwykle niepokojącego zjawiska – instrumentalnego stosowania prawa do celów ściśle politycznych.
Drastyczny upadek prestiżu zawodów prawniczych
Przypadek Boguckiego idealnie wpisuje się w kryzys, jaki dotknął całą polską palestrę. Dziś ani zawód adwokata, ani radcy prawnego nie cieszy się już dawnym, zasłużonym szacunkiem. Dożyliśmy czasów, w których większy prestiż i autorytet społeczny ma 12-letnia bookstagramowiczka recenzująca książki w internecie, niż ludzie legitymujący się dyplomami wydziałów prawa. Dawniej studenci prawa z zapartym tchem i autentycznym podziwem patrzyli na wielkie postacie polskiej adwokatury, na mecenasów takich jak Szurlej, Stypułkowski, Wendeczy czy Olszewski. Byli oni wzorami niezłomności, przyzwoitości i bezkompromisowej walki o sprawiedliwość.
Dziś ten etos legł w gruzach. Współcześni prawnicy, uwikłani w partyjne zależności, kojarzą się opinii publicznej raczej z kombinatorstwem i sztuczkami proceduralnymi niż z ochroną obywatela. Prawo w ich rękach stało się bezduszne, skomplikowane i oderwane od ludzkich spraw.
W obliczu tak głębokiego kryzysu moralnego elity prawniczej trudno się dziwić reakcji społeczeństwa. Polacy wolą z boku opisywać i krytykować to źle działające, opresyjne prawo, niż wstępować w szeregi korporacji, które coraz częściej zaczynają przypominać zamkniętą mafię dbającą wyłącznie o własne i partyjne interesy. Obywatele wolą zachować czyste ręce, pamiętając ponadczasowe i bolesne w tym kontekście słowa Jana Pawła II: „Kto z kim przystaje, takim się staje”. Zamiast legitymizować system, który utracił przymiot przyzwoitości, społeczeństwo wybiera bojkot i głośny sprzeciw wobec ludzi, którzy dla politycznych zysków poświęcili szacunek do drugiego człowieka.


Komentarze
Prześlij komentarz