CZY SAKIEWICZ ZATRUDNIAŁ HENRYKA SIENKIEWICZA ?






Czy Sakiewicz zatrudnał Sienkiewicza? Jak współczesna „Gazeta Polska” handluje przedwojenną tradycją

Kategoria: Publicystyka / Opinie

Słuchając dzisiejszych opowieści o potędze imperium medialnego Tomasza Sakiewicza, nieświadomy odbiorca mógłby pomyśleć, że to on osobiście – niczym genialny wizjoner – od podstaw stworzył potęgę i markę „Gazety Polskiej”. Prawda jest jednak o wiele bardziej prozaiczna i podszyta sprytnym marketingiem. Sakiewicz nie założył tego tytułu od zera, lecz go przejął, a samą nazwę bezczelnie podkradł historii, by podpiąć się pod przedwojenny autorytet. Czy Sakiewicz zatrudnił Sienkiewicza? Oczywiście, że nie, choć patrząc na dzisiejszą narrację, można odnieść wrażenie, że współczesna redakcja chętnie przypisałaby sobie zasługi nawet samego noblisty.

Prawdziwa „Gazeta Polska” to tytuł o głębokich, dziewiętnastowiecznych i przedwojennych korzeniach. To na jej łamach pisał i redagował Henryk Sienkiewicz, to tam publikował Bolesław Prus, a w okresie II Rzeczypospolitej pismo było powściągliwym, państwowotwórczym głosem obozu piłsudczyków. Gdyby Sienkiewicz żył dzisiaj i zobaczył, w co obrócił się ten szacowny tytuł, prawdopodobnie złapałby się za głowę.

Autor „Trylogii”, jako człowiek głębokiej wiary i tradycji, w niedzielę kazałby ludziom iść do kościoła i spędzać czas z rodziną w modlitewnym skupieniu, a nie gnać na polityczne zadymy organizowane pod dyktando jednej partii.

Tymczasem współczesne oblicze tego tytułu to przede wszystkim sprawnie naoliwiona maszyna biznesowa. Kluczowym elementem tej strategii stało się stworzenie Klubów „Gazety Polskiej”. Przedstawiane jako spontaniczny ruch społeczny i patriotyczny zryw, w rzeczywistości pełnią funkcję darmowej armii marketingowej.

Skrzykiwani na manifestacje, protesty i partyjne wiece ludzie, często w podeszłym wieku i pełni autentycznych, patriotycznych uniesień, stają się żywymi banerami reklamowymi. Za darmo, w swoim wolnym czasie, promują prywatny biznes medialny i napędzają klikalność oraz sprzedaż produktów ze stajni Sakiewicza. Przedwojenna powaga i sienkiewiczowski etos zostały tu zastąpione przez czysty pragmatyzm i polityczną agitację, gdzie wielka historia służy jedynie za parawan dla budowania prywatnych wpływów.

Komentarze