Kajdanki zamiast człowieczeństwa.








Kajdanki zamiast człowieczeństwa. Policja, cierpienie rodziców i milczenie politycznej wrażliwości

Roman Szczepkowski | Publicystyka / Państwo i prawo
2 listopada 2026 r.

Czy w państwie prawa zabrakło miejsca na zwykłą ludzką empatię?

Pierwszy listopada. Dzień Wszystkich Świętych. Miliony Polaków odwiedzają groby swoich najbliższych. Jedni zapalają znicze na grobach rodziców, inni żegnają w myślach małżonków, rodzeństwo, przyjaciół. Są również rodzice, którzy przeżyli tragedię, jakiej żaden ojciec ani żadna matka nie powinni doświadczać — musieli pochować własne dziecko.

Właśnie w takich okolicznościach Danuta Holecka wraz z mężem przyjechała na warszawski Służew, aby odwiedzić grób syna.

Zamiast spokojnej chwili zadumy doszło do policyjnej interwencji, podczas której mężczyźnie założono kajdanki. Następnie potrzebna była pomoc zespołu ratownictwa medycznego.

Policja przedstawiła oficjalne wyjaśnienie. Kierowca miał naruszyć czasowy zakaz ruchu, nie wykonywać poleceń funkcjonariuszy i odmówić podania danych osobowych. Kajdanki zastosowano, jak wyjaśniono, w celu uniemożliwienia mu samowolnego oddalenia się.

Nie zamierzam twierdzić, że przepisy ruchu drogowego przestają obowiązywać w dniu Wszystkich Świętych. Nie twierdzę również, że osoba znana z telewizji albo jej rodzina powinna korzystać z jakiegokolwiek immunitetu.

Ale mam prawo postawić pytanie znacznie poważniejsze.

Czy państwo, które potrafi wyegzekwować przepis, ale nie potrafi dostrzec cierpiącego człowieka, rzeczywiście realizuje ideały demokratycznego państwa prawa?

1. Zakaz ruchu to nie automatyczne uzasadnienie kajdanek

Zacznijmy od prawa, ponieważ właśnie na nie powołuje się policja.

Art. 6 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej nakazuje stosowanie środków przymusu w sposób niezbędny do osiągnięcia celu, proporcjonalny do stopnia zagrożenia i możliwie najmniej dolegliwy.

To niezwykle ważna zasada.

Policjant nie powinien pytać wyłącznie, czy wolno mu zastosować określony środek. Powinien również ocenić, czy w konkretnych okolicznościach jest on konieczny.

Jeżeli kierowca nie podporządkowuje się poleceniom, funkcjonariusz ma prawo podejmować przewidziane ustawą czynności. Odmowa ustalenia tożsamości może prowadzić do dalszych działań służbowych.

Ale między podjęciem interwencji a założeniem kajdanek istnieje granica, której nie można przekraczać bez uzasadnienia.

Szczególnie gdy mamy do czynienia z człowiekiem, którego sposób poruszania się rodzi pytania o jego sprawność fizyczną.

Policja powołała się na konieczność zapobieżenia oddaleniu się mężczyzny.

Pytam więc: jakie konkretnie zachowanie wskazywało na takie ryzyko? Czy próbował uciekać? Czy usiłował wyrwać się funkcjonariuszom? Czy podejmował działania, których nie można było powstrzymać łagodniejszymi środkami?

To nie są pytania zadawane przeciwko policji. To pytania zadawane w obronie standardów, których policja sama powinna przestrzegać.

2. Funkcjonariusz widzi wykroczenie. Czy potrafi jeszcze zobaczyć człowieka?

Najbardziej poruszający aspekt całego wydarzenia nie dotyczy nawet znaku drogowego.

Dotyczy okoliczności, w jakich znalazła się rodzina.

Rodzice przyjechali na grób syna.

Nie na demonstrację polityczną. Nie na wiec wyborczy. Nie po to, aby prowokować funkcjonariuszy. Według relacji medialnych celem ich wizyty było uczczenie pamięci zmarłego dziecka.

Nie wiemy, na jakim etapie interwencji policjanci poznali ten kontekst. Warto to ustalić, zamiast z góry przypisywać im świadome lekceważenie rodzinnej tragedii.

Jednak nawet bez znajomości osobistej historii człowieka funkcjonariusz ma obowiązek dostrzegać jego stan i reagować adekwatnie.

Prawo bez empatii może zamienić się w mechaniczne egzekwowanie poleceń. A mechaniczne egzekwowanie poleceń nie jest jeszcze sprawiedliwością.

Człowiek nie przestaje mieć godności, kiedy popełnia wykroczenie.

Nie traci jej, kiedy jest zdenerwowany.

Nie traci jej nawet wtedy, kiedy zachowuje się niewłaściwie wobec policjanta.

Właśnie dlatego od profesjonalnego funkcjonariusza wymagamy więcej opanowania niż od przypadkowego uczestnika konfliktu.

3. Politycy Koalicji Obywatelskiej i problem wybiórczej wrażliwości

W tym miejscu chciałbym zwrócić się do parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej.

Nie po to, aby przypisywać wszystkim posłom identyczne poglądy albo reakcje. Nie dysponuję podstawami, by twierdzić, że każdy z nich zaakceptował przebieg tej interwencji.

Chciałbym jednak postawić im pytanie o polityczną odpowiedzialność za standardy państwa.

Czy potraficie stanąć w obronie godności człowieka również wtedy, kiedy jest on związany rodzinnie ze środowiskiem medialnym, które ostro krytykuje wasz obóz polityczny?

W debacie publicznej wiele mówi się o empatii, szacunku, prawach obywatelskich i przeciwdziałaniu przemocy.

Te wartości tracą wiarygodność, jeśli stają się argumentami używanymi wyłącznie w sprawach politycznie wygodnych.

Jeżeli ktoś potrafi publicznie współczuć jednej rodzinie, a cierpienie innej sprowadza wyłącznie do dyskusji o wykroczeniu drogowym, powinien zastanowić się nad własną konsekwencją.

Nie przesądzam, że tak właśnie zachowali się konkretni posłowie KO. Ich rzeczywiste wypowiedzi i reakcje należy oceniać indywidualnie.

Ale sprawa ze Służewa stawia przed nimi moralny test.

Można nie zgadzać się z Danutą Holecką.

Można krytykować jej pracę dziennikarską.

Można mieć zasadniczo odmienne poglądy polityczne.

Nie wolno jednak pozwolić, aby spór polityczny odbierał nam zdolność dostrzegania ludzkiego bólu.

Czy któryś z parlamentarzystów zainteresuje się tym, czy środki przymusu były konieczne? Czy ktoś zażąda rzetelnej kontroli interwencji, nie przesądzając jej wyniku?

Wrażliwość społeczna nie powinna kończyć się tam, gdzie zaczyna się niechęć do przeciwnika politycznego.

4. Kiedy państwo zaczyna mylić autorytet z demonstracją siły

Pamiętam czasy, w których obywatel wobec funkcjonariusza państwa często znajdował się na znacznie słabszej pozycji, niż wynikałoby to z oficjalnych deklaracji.

Dlatego szczególnie niepokoi mnie sytuacja, w której komunikat instytucji koncentruje się niemal wyłącznie na formalnych powodach działania, a nie wyjaśnia przekonująco, dlaczego wybrano konkretny środek przymusu.

W państwie demokratycznym autorytet policji nie wynika z liczby zastosowanych kajdanek.

Wynika z umiejętności rozwiązywania konfliktów przy użyciu możliwie najmniej dolegliwych metod.

Dobry policjant nie musi udowadniać swojej przewagi fizycznej.

Dobry policjant potrafi opanować sytuację, zanim dojdzie do eskalacji.

A jeżeli eskalacja jest nieunikniona, powinien umieć wykazać, dlaczego nie było innego rozwiązania.

Nie należy automatycznie porównywać każdej kontrowersyjnej interwencji do represji z czasów PRL. Takie porównania wymagają ostrożności i historycznych proporcji.

Ale pamięć o nadużyciach władzy powinna wyostrzać naszą czujność wobec każdego przypadku, w którym siła państwa może okazać się większa, niż wymaga tego sytuacja.

5. Artykuł 231 Kodeksu karnego — kiedy interwencja staje się przekroczeniem uprawnień?

Art. 231 § 1 Kodeksu karnego przewiduje odpowiedzialność funkcjonariusza publicznego, który przekracza swoje uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków, działając na szkodę interesu publicznego lub prywatnego.

Nie oznacza to jednak, że każda interwencja budząca społeczne oburzenie automatycznie wyczerpuje znamiona tego przestępstwa.

Aby mówić o odpowiedzialności karnej, trzeba zbadać konkretne działania, ich podstawy prawne, okoliczności oraz wymagane ustawą przesłanki.

W przypadku wydarzeń na Służewie zasadne byłoby zatem ustalenie, czy istniała rzeczywista potrzeba użycia kajdanek, czy zastosowano środek najmniej dolegliwy i czy prawidłowo oceniono sytuację zdrowotną mężczyzny.

Dopiero pełna dokumentacja pozwoli odpowiedzieć, czy doszło do uchybienia, deliktu dyscyplinarnego, czy też zachowania mogącego uzasadniać odpowiedzialność karną.

Nie chodzi o wydawanie wyroków w internecie. Chodzi o to, aby instytucja państwowa nie była jedynym arbitrem oceniającym własne postępowanie.

6. Europejskie standardy ochrony ludzkiej godności

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie rozpatrywał sprawy dotyczące stosowania siły oraz kajdanek przez funkcjonariuszy.

Z orzecznictwa dotyczącego art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka wynika, że znaczenie mają między innymi konieczność użycia przymusu, sposób jego zastosowania, stan osoby poddanej interwencji oraz okoliczności mogące prowadzić do poniżającego traktowania.

Nie każde użycie kajdanek stanowi naruszenie Konwencji.

Ale też samo powołanie się na przepisy krajowe nie kończy analizy.

Europejskie standardy ochrony praw człowieka wymagają oceny realnych okoliczności, a nie wyłącznie formalnego uzasadnienia działania.

Właśnie dlatego w tej sprawie tak istotne jest ustalenie, czy zachowanie mężczyzny rzeczywiście uzasadniało zastosowanie kajdanek oraz czy funkcjonariusze prawidłowo ocenili dostępne możliwości.

7. Czy cierpienie ma barwy polityczne?

Najbardziej niepokojące w podobnych wydarzeniach jest to, jak szybko ludzki dramat może stać się elementem wojny politycznej.

Jedna strona mówi o represjach.

Druga wskazuje na naruszenie przepisów i zarzuca manipulację.

A gdzieś pomiędzy tymi stanowiskami znajduje się rodzina, która w dniu Wszystkich Świętych chciała odwiedzić grób syna.

Nie znam wszystkich okoliczności zachowania kierowcy ani funkcjonariuszy.

Wiem natomiast, że obowiązek poszanowania ludzkiej godności nie zależy od sympatii politycznych.

Nie interesuje mnie, czy osoba poddana interwencji głosuje na PiS, KO, Konfederację czy jakąkolwiek inną partię.

Interesuje mnie, czy państwo potrafi zachować umiar wobec obywatela.

I czy politycy, którzy tak chętnie mówią o prawach człowieka, potrafią zastosować te same standardy wobec ludzi, z którymi się nie zgadzają.

Empatia, która zależy od politycznego nazwiska, przestaje być uniwersalną zasadą.

8. Państwo prawa musi umieć odpowiedzieć na niewygodne pytania

Nie oczekuję, że policja odstąpi od egzekwowania przepisów.

Oczekuję natomiast, że publicznie wyjaśni, dlaczego wobec konkretnego człowieka zastosowano kajdanki i jakie okoliczności uzasadniały ten wybór.

Oczekuję również, że osoby odpowiedzialne za nadzór nad policją nie ograniczą się do powtórzenia komunikatu służb.

A od parlamentarzystów — niezależnie od przynależności partyjnej — oczekuję, że będą traktowali ochronę godności obywatela jako zasadę, a nie element politycznej rywalizacji.

Jeśli interwencja była w pełni zgodna z prawem i proporcjonalna, rzetelna kontrola powinna to wykazać.

Jeżeli popełniono błędy, powinny zostać nazwane i odpowiednio ocenione.

Jeżeli doszło do przekroczenia uprawnień, muszą zadziałać przewidziane prawem mechanizmy odpowiedzialności.

Nie można jednak zastępować wyjaśnienia faktów politycznymi sloganami — ani o rzekomym reżimie, ani o rzekomej bezbłędności funkcjonariuszy.

Zakończenie. Człowiek przed procedurą

Wydarzenia pod cmentarzem na Służewie są okazją do zadania pytania o to, jakiego państwa chcemy.

Takiego, w którym funkcjonariusz potrafi egzekwować przepisy i jednocześnie zachować wrażliwość na ludzką krzywdę?

Czy takiego, w którym najważniejszym argumentem staje się stwierdzenie, że obywatel nie wykonał polecenia?

Prawo wymaga przestrzegania. Ale również władza musi przestrzegać prawa.

A zasada proporcjonalności nie jest ozdobnikiem w ustawie. Jest jednym z podstawowych zabezpieczeń obywatela przed nieuzasadnioną ingerencją państwa.

Można ukarać człowieka za naruszenie przepisów. Nie wolno zapominać, że nadal jest człowiekiem.

I właśnie o tej granicy powinni pamiętać policjanci, ich przełożeni oraz politycy sprawujący władzę.


Komentarze