„Naród” wolno wprowadzać tylko tylnymi drzwiami. Hipokryzja u bram Trybunału





„Naród” wolno wprowadzać tylko tylnymi drzwiami. Hipokryzja u bram Trybunału
Miało być przywracanie instytucji obywatelom, skończyło się na wzywaniu służb do usuwania „elementu niepożądanego”. Kiedyś „suweren” był odmieniany przez wszystkie przypadki jako ostateczne usprawiedliwienie destrukcji prawa. Dziś ten sam suweren – stojący z transparentami przed gmachem Trybunału – stał się dla władzy uciążliwym problemem logistycznym, który należy jak najszybciej „zneutralizować”. Pismo żądające usunięcia protestujących to ostateczny dowód na cynizm i głęboką hipokryzję tych, którzy na ustach mieli rzekome dobro narodu.

Przez lata karmieni byliśmy tą samą, zgraną melodią. Słyszeliśmy, że elity się odkleiły, że sądy tkwią w wieży z kości słoniowej, a Trybunał Konstytucyjny trzeba „oddać Polakom”. Naród miał być tą wielką, ożywczą siłą, która przewietrzy zatęchłe gabinety.
I co? I nic.
Okazuje się, że miłość do narodu kończy się dokładnie tam, gdzie obywatele zaczynają korzystać ze swoich fundamentalnych praw: prawa do protestu, wyrażania sprzeciwu i patrzenia władzy na ręce.
Oblężona twierdza i strach przed suwerenem
Oficjalne pismo domagające się „oczyszczenia” przedpola Trybunału z protestujących brzmi jak ponury żart. Kobieta, która jeszcze niedawno budowała swoją legitymację na rzekomym mandacie od „zwykłych ludzi”, dziś kurczowo trzyma się rządowych limuzyn i żąda, by policja odgradzała ją kordonem od rzeczywistości.
To klasyczny schemat władzy, która boi się własnego odbicia w lustrze.
  • Naród jest wspaniały, ale tylko wtedy, gdy klaszcze. Gdy przychodzi na wiece poparcia, macha chorągiewkami i posłusznie wrzuca głos do urny.
  • Naród staje się „zagrożeniem”, gdy zaczyna myśleć samodzielnie. Gdy krzyczy pod oknami, domaga się wyjaśnień i punktuje rażące łamanie standardów.
  • Suwerenność staje się fasadą. Instytucja, która miała być tarczą dla obywateli, zamieniła się w oblężoną twierdzę, broniącą jedynie własnych stołków i przywilejów.
Akt moralnej kapitulacji
Wzywanie służb do usunięcia ludzi sprzed Trybunału to akt kapitulacji intelektualnej i moralnej. To pokaz slajdów z podręcznika autorytarnej arogancji: jeśli rzeczywistość nie pasuje do naszej narracji o „poparciu suwerena”, to należy tę rzeczywistość przypiąć kajdankami i wywieźć na komisariat.
Nie da się zamknąć ust całemu społeczeństwu za pomocą jednego administracyjnego pisma. Próba schowania się za plecami policji pokazuje jedno – strach. Strach przed tym, że ten mityczny „naród”, na który tak chętnie się powoływano, w końcu przyszedł powiedzieć: Sprawdzam.
I ta weryfikacja wypadła dla władzy miażdżąco.

💬 Co o tym sądzicie?
Czy władza ma jeszcze prawo powoływać się na „wolę narodu”? Jak oceniacie usuwanie protestujących spod instytucji publicznych? Zostawcie swój komentarz pod artykułem i udostępnijcie ten wpis dalej!

Tagi: #Trybunał #Protesty #Suweren #HipokryzjaWładzy #Publicystyka #RomanSzczepkowski #PrawoWpraktyce

Komentarze